Dlaczego nie Flash?!

 

Wielu znajomych i klientów pyta nas, dlaczego nie wzbogacimy oferty o strony wykonane w technologii flash. Dość popularne są też flash’owe bannery, obecne w ofertach i portfolio naszej konkurencji.
Odpowiedź jest prosta: nasza wizja Internetu jest inna.
Zabrzmiało to może trochę jak z happeningów Apple, ale chociaż nie jesteśmy tak opiniotwórczy jak Steve Jobs, to argumentów przeciwko flash’owi mamy prawdopodobnie więcej niż on.

Nie jesteśmy jedną z tych firm, która krytykuje Microsoft za brak zgodności ze standardami, a następnie dopieszcza swoje strony tak, żeby poprawnie wyświetlały się w jego starych przeglądarkach. Jeśli uważamy, że coś jest złe – to tego nie proponujemy. Oczywiście „klient nasz pan” i zawsze możemy się dogadać, ale czy warto inwestować w coś co nie ma przyszłości?

Ale dlaczego złe?

Odkąd tylko pojawiły się pomysły na tworzenie stron w technologii flash, byłem temu przeciwny. Owszem – flash nadaje się do prezentacji nagrań audio/video, prezentacji dynamicznych czy gier internetowych. Świetnie sprawdza się w przypadku aplikacji webowych. Nie nadaje się jednak do tworzenia stron w całości wykonanych w tej technologii.
Z punktu widzenia użytkownika, podstawowe wady takiej strony to:

  • konieczność posiadania wtyczki do przeglądarki, która umożliwi wyświetlenie treści. Problem w tym, że część przeglądarek (szczególnie na urządzeniach mobilnych) nie posiada takiej opcji.
  • zasobożerność – słabsze komputery nie są w stanie wyświetlić strony przeładowanej flash’em. Prowadzone są niby prace mające na celu zmniejszenie obciążenia procesora (obliczenia przeniesione na GPU), ale zapewne będzie to do zrealizowania na nieco nowszych maszynach (które i tak nie mają z tym większego problemu). W przypadku urządzeń przenośnych, znaczne obciążenie procesora łączy się z szybszym rozładowaniem baterii.
  • długi czas ładowania treści.
  • brak możliwości manipulacji na treści, czyli np. skopiowania części tekstu czy zapisania na dysku grafiki.
  • utrudniona nawigacja – podstrony nie są wyświetlane na pasku adresu, przez co wysłać komuś można tylko link do strony głównej. Jeśli interesująca treść jest na którejś z podstron, to pozostaje tylko wysłać zrzut ekranu, albo poinformować gdzie ma „wejść” żeby coś zobaczyć. W dodatku flash nie korzysta z API aplikacji, ani innych systemowych standardów nawigacji. Operowanie na elementach graficznych wygląda tak, jak wymyślił to sobie programista i przeważnie na każdej stronie przebiega inaczej.

Niestety niezrozumiała dla mnie moda na flash’a spowodowała, że sporo znanych firm zamieniła swoje lekkie statyczne strony WWW na ciężkie, najeżone animacjami i efektami, strony wykonane w technologii flash.

Co na tym traci zamawiający?

Traci właściwie wszystko, poza atrakcyjnym wyglądem strony. Strona flash’owa, kosztuje kilkukrotnie więcej, niż jej tradycyjny odpowiednik, nie zapewniając przy tym dostarczenia większej ilości informacji. Właściwie większość stron flash’owych, to tzw. „przerost formy nad treścią”. Taka strona jest znacznie trudniejsza w modyfikacji, niż jej odpowiednik napisany w XHTML. Tą drugą, jest w stanie zmodyfikować nawet przeciętnie uzdolniony webmaster. Strona w technologii flash wymaga już większych umiejętności, a i modyfikacje są kosztowniejsze.
Do tej pory, wyszukiwarki internetowe nie potrafią lub nie do końca poprawnie interpretują treści zawarte w stronach wykonanych w technologii flash. Mmoże to negatywnie wpłynąć na indeksowanie i wypozycjonowanie strony w sieci.
W związku z tym, że część firm zrezygnowało ze wsparcia dla flash’a, obejrzenie strony wykonanej w tej technologii na niektórych urządzeniach mobilnych będzie niemożliwe. Obecnie zignorowanie klientów korzystających z rozwiązań mobilnych jest sporym błędem. Modne są smartfony, na których przegląda się strony w formie „w jakiej są”. Apple lansuje swój tablet (oczywiście nie obsługuje on flash’a) – ich krokiem pójdą pozostali producenci. Wyraźnie od flash’a chce się odciąć Google (filmy na YT i HTML 5) i Microsoft (deklaracje odnośnie IE9).
Przeglądanie Internetu z wykorzystaniem serwerów kompresujących dane (np. Opera Turbo), także jest utrudnione w przypadku, gdy dana witryna wykonana jest w technologii flash.

Strony to jeszcze nie wszystko

Strzałem w kolano, jest też mimo wszystko wykorzystywanie flash’a do tworzenia reklam i animowanych bannerów. Wszechobecne, natarczywe reklamy flash’owe, powodują, że użytkownicy przeglądarek starają się je jak najskuteczniej zablokować. Efekt jest taki, że po zastosowaniu odpowiednich funkcjonalności przeglądarki, nie tylko reklamy nie będą wyświetlane, ale też pozostałe element strony wykonane w tej technologii (stosowane filtry nie są przecież idealne). Jeśli więc zależy komuś na faktycznym dotarciu z reklamą do klienta, oraz na zwróceniu jego uwagi na dany produkt, powinien zastanowić się nad alternatywnymi metodami.

Co to za alternatywy?

Od flash’owych reklam znacznie skuteczniejsze okazują się reklamy tekstowe (w stylu Google AdSense). Ten typ prezentacji reklamy został w miarę ciepło przyjęty, jako nieinwazyjny i praktycznie niezauważalny. Przy odpowiednim rozmieszczeniu reklam, wyglądają one jak integralne elementy serwisu. Użytkownik klika w nie, myśląc, że to lista polecanych stron czy partnerów. Proste animacje, można zastąpić… animowanymi grafikami GIF. Sposób ten został wyśmiany i sprowadzony do banału w czasach gdy królować zaczynał znacznie atrakcyjniejszy flash, jednak do prostych animacji GIF jest lżejszy i bardziej przystępny dla odbiorcy. Coraz więcej przeglądarek, obsługuje też nieoficjalnego zastępcę GIF-a, czyli format APNG. Tworzenie animacji umożliwa także otwarty format grafiki wektorowej SVG. Na chwilę obecną, mało kto z miejsca blokuje wszelkie animowane grafiki. Więc animowany banner wykonany jako plik GIF, ma większe szanse na wyświetlenie się u odbiorcy, niż banner flashowy.
W szybkim tempie, wdrażany jest HTML 5, którego możliwości są porównywalne z tym co oferuje flash. Na HTML 5 stawia Google oraz Apple. Microsoft lansuje swoją alternatywę dla flash’a czyli Silverlight – co nie zmienia jednak faktu, że standardem jest HTML. Coraz więcej firm przechodzi z flash’a na HTML 5 (głównie przez agitację ze strony Apple – ich urządzenia mobilne mają całkiem niezłą popularność). Co więcej samo Adobe przygotowało oprogramowanie pozwalające na konwersję pomiędzy flash’a a HTML 5.
Dodatkowo jest jeszcze jQuery, AJAX czy selektory CSS – które potrafią znacząco poprawić prezentacje witryny od strony wizualnej.

Podsumowując

Na flash’a szkoda i Waszego, i naszego czasu – przynajmniej w kwestii tworzenia stron WWW.

Autorem tekstu jest zaprzyjaźniony bloger Paweł Dejko

Komentarze są zamknięte.